Kiedyś od mojego nauczyciela otrzymałem cenną radę: „jeżeli nie potrafisz sprostać sytuacji, po prostu się wycofaj”.  Rada wydaje się banalna w swojej prostocie, lecz po pierwsze kto ja stosuje? Te kilka razy, kiedy sobie o niej przypomniałem uchroniły mnie przed kłopotami.



Teraz wyobraźmy sobie sytuację, w której nasz rząd zaczyna stosować wyżej wymienioną zasadę. Zamiast serwować nam kolejne „koszmarki” polityczne, wszyscy jak jeden „mąż” podaliby się honorowo do dymisji. Taki scenariusz jest totalna fantazją, ale obrazuje. Co by się mogło dziać gdyby każdy - także politycy - posiadał pewne podstawowe wartości. Nazywaj je jak chcesz, duchowe, zdroworozsądkowe, prawe. Ale zawsze są to jakieś „zasady” które nie ulęgają „zmianie” wraz z zmianą mody czy nastrojów.



Jest poniedziałek, a ja mam kolejny tydzień bezrobotnego przed sobą. Jak Neo zaczynam wierzyć w lepszą Polskę i sam chce coś „zbudować”. A będzie to prostsze jak nie dam się uwikłać w żadne głupie dyskusje czy kolejne „wpadki” naszego kochanego rządu. To dawno przestało być zabawne, teraz jest po prostu tragiczne – i to w wielu wymiarach. Panie Premierze – troche uczciwości. W zadnej mojej poprzedniej pracy nie pracowałem tak jak pan /o ile można to nazwać praca – to co Pan wyprawia/. A mimo to utraciłem zatrudnienie. Gdyby w polskich firmach i sektorze publicznym zwolnić dziś z pracy Pana i podobnych do pana, myślę że fala zwolnionych zalała by rynek. Ale może dostaliby ta pracę ci, którzy naprawdę chcą i potrafią pracować.